Piosenkarka i aktorka odniosła się w nagraniu wideo do krytycznych komentarzy w mediach społecznościowych, które dotyczyły jej wyglądu fizycznego.
„Cześć, jestem Maite Perroni, ważę 72 kilogramy – i to tylko dlatego, że nie widzieliście mnie, kiedy ważyłam 94” – tymi słowami była członkini zespołu RBD rozpoczęła swoje oświadczenie dotyczące krytyki, jaka spadła na nią w sieci z powodu jej sylwetki.
„Nigdy nie przypuszczałam, że temat mojej wagi stanie się tak istotny, zwłaszcza gdy na świecie i w naszym kraju dzieją się rzeczy naprawdę ważne”.
Perroni, matka dwuletniej Lii i żona producenta Andrésa Tovara, która obecnie pozostaje z dala od show-biznesu, postanowiła otwarcie odnieść się do sytuacji, która w ostatnich dniach wywołała falę negatywnych komentarzy po opublikowaniu jednego ze zdjęć.
Za pośrednictwem swojego konta na Instagramie, gdzie obserwuje ją 13 milionów fanów, opowiedziała, jak przeżyła ten moment:
„Szczerze mówiąc, śmieję się z tego, bo podczas gdy niektórzy są zajęci analizowaniem mojego ciała, jakby to był raport finansowy, ja żyję swoim życiem. Wychowuję córkę. Jestem tu i teraz”.
Artystka wskazała trzy możliwe drogi: użalać się nad sobą, milczeć lub otworzyć rozmowę na temat, który wykracza poza nią samą. Wybrała trzecią opcję:
„Jedną z nich jest wcielić się w ofiarę. Drugą – nic nie mówić. A trzecią – otworzyć dialog, bo choć o tym nie mówimy, wszyscy walczyliśmy z wagą”.
Zauważyła także, że społeczeństwo narzuca nierealistyczne standardy, które sprawiają, że ludzie zapominają, kim naprawdę są.
„Żyjemy w świecie, w którym nigdy nie jesteśmy wystarczająco dobrzy – wystarczająco piękni, inteligentni, szczupli. Jakby od tego zależała nasza wartość”.
Perroni podkreśliła, że prawdziwa siła tkwi w akceptacji każdego etapu życia i własnego ciała:
„Każde ciało jest inne, każde ma swoją historię. Nie jesteśmy doskonali, zmieniamy się i starzejemy”.
Na koniec dodała:
„Dziś decyduję się zaakceptować swoje ciało i za nie dziękować – za to, że doprowadziło mnie do tego miejsca, że dało mi siłę, by dać życie. Fałszywe osądy mnie nie definiują”.

